Kiss of life

Hold the light, it’s inside and will be there day or night

– sang Bert Sommer at the Woodstock festival.

I have no idea how it happens but when I’m really resigned and I can’t see the sun in my life, though the sun is outside the window. When the darkness wants to keep me, then unexpectedly something blue gives me a kiss.

This is usually a small thing, such as a little trip on a bike.  

In the morning M. lubricated my once dream bike, which for many months had become dusty and sad because I have stopped look after it.

It’s good to feel be hippie, again

On 25th April 2020, despite gloomy thoughts in my head, I was sure that I want to get on the blue bike. For celebrate this special moment, I did makeup on my eyes and I put on my favorite orange blush. A pink scarf over my hair moved me to the fashion of the 60s. In the jacket’s flap I pinned on a ceramic cat.  

It’s good to feel be hippie again, I thought.

My bike was shining like Atlantic. I turned into the garden and after a few meters, I felt kiss of life. Summer Snowflake bloomed almost on my path. I passed a few large trees like I was in the woods.

The asphalt of empty parking turned into a carpet woven from pink cherry petals.

Summer Snowflake

The local microcosm on a bike was exciting.

One seagull came out from behind of the geography building and flashed to me by its sea eye.

My ride was really short, but it was enough for me start to believe again in a life which just always happens.

How are you keeping and what touch you in this difficult time?

Hold the light by Bert Sommer.

Pocałunek życia

Trzymaj Światło, jest w środku i będzie tam w dzień lub w nocy

– wyśpiewał Bert Sommer na festiwalu Woodstock w latach 60-tych.

Nie mam pojęcia jak to się dzieje, że gdy jestem naprawdę zrezygnowana i nie widzę w swoim życiu słońca, choć za oknem słońce. Kiedy wydaje mi się, że porwie mnie ciemność, wtedy zupełnie niespodziewanie przylatuje do mnie coś niebieskiego i daje mi całusa.

To zwykle jest coś drobnego, jak na przykład malutka przejażdżka na rowerze, na którym nie jeździłam od roku.

Rano M. naoliwił i napompował mój niegdyś wymarzony rower, który od wielu miesięcy stał zakurzony i smutny, bo ja już nie bardzo przejmowałam się jego losem.

Dobrze poczuć się znowu hipiską

25 kwietnia 2020 roku mimo chmurnych myśli w głowie byłam pewna, że chcę wreszcie wsiąść na niebieski rower. Na tę uroczystą przejażdżkę, umalowałam nawet oczy i zarumieniłam policzki moim ulubionym pomarańczowym pudrem. Na włosy przewiesiłam różową apaszkę i przeniosłam się myślami do lat 60-tych. Zaś w klapie kurtki wpięłam broszkę – ceramicznego kota.

Dobrze poczuć się znów hipiską – pomyślałam. Tak, zawsze lubiłam nią być.

broszka ceramiczny kot

Mój niebieski rower błyszczał jak Atlantyk. Skręciłam do ogrodu i już po kilku metrach musnął mnie pocałunek od życia.  Obok ścieżki, którą mknęłam zakwitły właśnie Śnieżyce Letnie , czyli kwiatki przypominające konwalie. Omijając slalomem kilka wielkich drzew poczułam się jak w lesie. Asfalt na pustym parkingu zamienił się w dywan utkany z różowych płatków wiśni.

Lokalny mikrokosmos widziany z roweru był jeszcze bardziej ekscytujący.

Zza budynku geografii wyszła mewa i błysnęła do mnie morskim okiem.

To była krótka przejażdżka, lecz wystarczyła, bym znów uwierzyła w życie, które po prostu dzieje się.

A jak Wy się czujecie i co Was porusza do życia w trudnym czasie?

“Hold the light” – Bert Sommer.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s